Rozwiązywanie problemów jako kompetencja najlepszych liderów

Tym, co charakteryzuje efektywność menedżera, jest m.in. zdolność do pokonywania trudności pojawiających się na drodze do pożądanego celu. Umiejętność tę można wypracować i rozwijać, stosując pięć aktywności.

Wg amerykańskich coachów Josepha Folkmana i Jacka Zengera, autorów książki „Speed: How Leaders Accelerate Successful Execution”, efektywność w biznesie stanowi wypadkową 16 kompetencji. Jedną z najważniejszych jest zdolność do rozwiązywania problemów. Wyróżnia ona najlepszych liderów na każdym szczeblu organizacji.

Inteligencja nie przesądza o skuteczności lidera

Twierdzą oni, że w radzeniu sobie z trudnościami pojawiającymi się na drodze do pożądanego celu kluczowa nie jest wcale inteligencja. Ważniejszą rolę odgrywają gruntowna wiedza w danej dziedzinie i doświadczenie. Przy czym nie muszą to być własne przeżycia. Istotne jest to by, w trudnych sytuacjach wiedzieć i potrafić dotrzeć do ekspertów, badaczy tematu i skorzystać z ich autopsji.

Co jeszcze decyduje o tym, czy będziemy w stanie uporać się z przeciwnościami w biznesie?

Kolejne kluczowe czynniki to:

  • aktywność rozumiana jako chęć podejmowania wyzwań, szukania rozwiązań,
  • holistyczne spojrzenie, a nie skupianie się na pojedynczych zagadnieniach,
  • zaangażowanie,
  • wytrwałość.

Zdaniem Folkmana i Zengera, w kontekście radzenia sobie z problemami, ważna jest również zdolność do współpracy, budowania dobrych relacji ze współpracownikami.

Skąd wiadomo, że to właśnie te cechy są najważniejsze? Amerykanie wskazali je na podstawie prowadzonych w latach 90. obserwacji wyróżniających się naukowców z Bell Laboratories. To ośrodek badawczo-wdrożeniowy firmy Alcatel-Lucent (obecnie część Nokii), w którym opracowano m.in. system operacyjny Unix, języki programowania C i C++ oraz wynaleziono np. ogniwo fotowoltaiczne, tranzystor czy fotokomórkę. Bell Labs to matecznik noblistów (do 2018 r. miało 15 wyróżnionych tą nagrodą).

Wskazane przez Folkmana i Zengera cechy decydujące o zdolności przezwyciężania kłopotów można nabyć, wypracować i rozwijać. Co równie ważne, da się to robić w każdym wieku. W jaki sposób? Psycholodzy i eksperci zarządzania wskazują na pięć aktywności.

Poddawaj się trudnym sytuacjom

Trzeba pokonać w sobie strach przed porażką, złą oceną i znaleźć energię do stawiania czoła problemom. Doświadczenie nabywa się poprzez konfrontację z czymś dla siebie nowym. Im więcej podobnych trudności, tym więcej wiedzy i okazji do przećwiczenia wyrobionych nawyków reagowania.

W tym kontekście warto przytoczyć zasadę 10 000 godzin. Tyle czasu trzeba poświęcić na ćwiczenia, by w pełni rozwinąć swój talent w konkretnym zagadnieniu.

Myśl dwutorowo

Ludzie dobrzy w jakimś fachu korzystają z dwóch sposobów myślenia: szybkiego i wolnego. Pierwsze przydaje się do szukania oznak, objawów problemów, drugie – ich analizowania i znajdowania rozwiązań. Oba rodzaje myślenia wpływają na trafność podejmowanych decyzji.

Walcz ze schematycznymi rozwiązaniami

Większość z nas w kłopotliwych sytuacjach sięga po najprostsze środki. Dzięki temu oszczędza czas czy energię (patrz wyżej). Jednak taki sposób postępowania nie sprawdza się w nietypowych okolicznościach. By umieć sobie z nimi radzić, warto myśleć nieszablonowo, wbrew schematom. Innowacje biorą się z tego, że ktoś podejmie trud walki z bezwładnością myślenia.

Nawiązuj interdyscyplinarne relacje zawodowe

Współczesne problemy mają złożony charakter, gdyż dotyczą wielu dyscyplin. Ich rozwiązanie wymaga wiedzy i doświadczenia ekspertów z różnych obszarów. Dzięki współpracy, budowaniu kontaktów zawodowych zyskuje się różne punkty widzenia tego samego zagadnienia, a to przekłada się na lepsze (bardziej optymalne) pomysły.

Postaraj się o pozytywne nastawienie

Elementarnymi warunkami podejmowania wyzwań są chęci, cierpliwość i wytrwałość. Im więcej stresu, gniewu, strachu, tym gorsza kreatywność. Negatywne emocje mogą zaburzać perspektywę i hamować ciekawość w szukaniu dobrych rozwiązań.

Płaska organizacja to nie panaceum na małą efektywność firmy

Zniesienie hierarchii może nadać organizacji większą dynamikę, zaowocować innowacjami i przynieść oszczędności. Jednak nie sprawdzi się w każdych warunkach. Nie każdy też odnajdzie się w takiej strukturze.

Istnieją różne modele zarządzania firmą. Każdy ma swoje wady i zalety, przez co sprawdza się w innych warunkach, branżach i na innym etapie rozwoju przedsiębiorstwa.

Ideał ahierarchicznej struktury organizacyjnej

Do tych nietypowych należy brak hierarchicznej struktury. Z płaskiej organizacji słyną start-upy. Skrajnym przykładem tak zbudowanego przedsiębiorstwa jest amerykański producent gier Valve Corporation (twórca serii Half-Life oraz Counter-Strike oraz platformy Steam).

W tej firmie nie było funkcji ani tytułów (poza CEO Gabe’a Newella). Pracowników charakteryzowały nie sprawowane stanowiska, tylko obszary działania. Każdy wiedział, czym ma się zajmować, i jednocześnie mógł dołączyć do wybranego projektu. Gdy chciał rozpocząć własne przedsięwzięcie, musiał zebrać zespół i zapewnić budżet.

Co daje firmie brak hierarchii?

Po co znosić szczeble zarządzania? Głównie po to, żeby podnieść wydajność. Firmy bez hierarchii wewnętrznej są bardziej elastyczne, lepiej reagują na pojawiające się przed nimi wyzwania. Zbyt rozbudowana struktura może spowalniać przedsiębiorstwo, a bardzo często – paraliżować jego działania. A to negatywnie przekłada się na osiągane przez nią zyski.

Dlaczego jeszcze brak hierarchii jest dobry? Im mniej szczebli, tym mniejsze ryzyko, że ktoś zablokuje odważny pomysł.

Taki sposób zarządzania może również przyciągać do firmy utalentowanych specjalistów, zwłaszcza w branżach wymagających kreatywności, wizjonerskiego spojrzenia. Jednak zatrudnione osoby nie zamykają się w swoich obszarach, tylko tworzą doraźne zespoły. To sprzyja wymianie idei, ścieraniu się różnych punktów widzenia i owocuje innowacjami.

W ahierarchicznej strukturze biurokracja jest mniejsza. Tak samo jak koszty.

Zasady wdrażania płaskiej struktury

O skuteczności takiego podejścia do zarządzania firmą decyduje kilka elementów:

  • stopniowe wdrażanie,
  • danie pracownikom dużej autonomii i udostępnienie im odpowiednich zasobów,
  • oczekiwanie od zatrudnionych, by myśleli i działali jak przedsiębiorcy,
  • jasne określenie, kto i jak podejmuje rozstrzygające decyzje,
  • technologia zapewniająca dobrą komunikację i współpracę między pracownikami.

W organizacji o płaskiej strukturze nie ma wielu liderów. Natomiast osoby pełniący taką rolę muszą umieć przyjmować krytykę.

Ponadto należy znaleźć odpowiednik awansów. Skoro nie ma szczebli, które członkowie załogi mogliby pokonywać, trzeba w inny sposób zapewnić im prestiż. Może to być udział w nowych, ekscytujących przedsięwzięciach.

Znoszenie podległości oraz umożliwienie pracownikom podejmowania kluczowych decyzji sprzyja tworzeniu środowiska, w którym ludzie chcą funkcjonować. Jeśli będą mieć poczucie ważności, wpływu na losy firmy, chętniej będą w niej pracować.

Zagrożenia braku hierarchii w firmie

Lecz płaska organizacja nie jest cudownym środkiem. Również firmy o kulturze startupowej muszą borykać się z wyzwaniami natury wewnętrznej. Do kogo zwrócą się pracownicy z problemami, jeśli nie mają formalnego przełożonego? Teoretycznie mogą udać się do jednego z szefów. Jednak przy licznej załodze nie będą oni w stanie zająć się wszystkimi takimi sprawami.

Pojawić się mogą zarzuty, że organizacja opiera się na niejasnych intencjach. Mocniejszą pozycję mają w niej silniejsze osobowości.

Brak hierarchii nie sprawdza się w większych i rozrastających się instytucjach. W ich przypadku strukturę można spłaszczyć jedynie na wybranych odcinkach (dział, komórka). Nie da się tego zrobić w miejscach tradycyjnie zorganizowanych kaskadowo, np. służbach mundurowych.

– Bezwzględne spłaszczanie struktury jest jak próba podrasowania samochodu polegająca na wymontowaniu silnika i zbudowaniu go od nowa. Taka operacja się nie uda, zwłaszcza gdy auto jedzie. Lepiej zająć się kilkoma elementami silnika, które rzeczywiście zwiększą wydajność pojazdu – radzi Jacob Morgan w swojej książce „The Future of Work”.

Środowisko nie dla każdego

W tak zorganizowanym przedsiębiorstwie zawieść może też czynnik ludzki. Nie wszystkim pracownikom odpowiada bowiem brak podległości. Część woli jedynie wykonywać polecenia, niż wykazywać inicjatywę i brać odpowiedzialność. Wymagane są zdolności negocjacyjne, sprzedażowe. Zatrudniony musi umieć budować relacje, myśleć w kategoriach strategicznych korzyści, znać otoczenie.

W kulturze startupowej prestiżu nie zapewnia stanowisko, tylko wyniki. Rozwój nie następuje poprzez osiągnięcie kolejnego szczebla kariery, tylko praca przy najbardziej wymagających projektach.

Nie rób tego, jeśli chcesz być prawdziwym liderem

Słabe wyniki to niejedyna oznaka tego, że ktoś nie radzi sobie na stanowisku kierowniczym. Równie fatalne skutki dla firmy może przynieść niewłaściwy nadzór nad zespołem sprawowany przez taką osobę. Opisujemy osiem najczęstszych błędów złego menedżera.

Bycie dobrym menedżerem wymaga odpowiednio długiej praktyki, szkoleń i pracy z mentorem. Nie każdy pełniący tę funkcję nadaje się do niej.

Po jakości nadzoru go poznacie

Czynnikiem weryfikującym predyspozycje osoby do bycia liderem jest sprawowany przez nią nadzór nad zespołem. – To krytyczny element przywództwa – pisze w tekście dla Business Insidera doradca zawodowy Rita Sever.

Umiejętność kontrolowania poczynań podwładnych ma niebagatelne znaczenie. Zdaniem autorki książki „Supervision Matters: 100 Bite-Sized Ideas to Transform You and Your Business” jakość nadzoru często przesądza o sukcesie menedżera i całej firmy. Niewłaściwe sprawowany przyczynia się do niszczenia organizacji.

8 błędów złego menedżera

Jednak nie trzeba czekać do katastrofy, by przekonać się, że ktoś źle kieruje zespołem. Rita Sever wskazuje najczęstsze błędy popełniane przez złych liderów:

  1. Brak jasno określonych wymagań
    Nie można rozliczać pracownika z wykonania ważnego zadania bez uprzedniego sprecyzowania obowiązków i wskazania terminu realizacji. To przynosi frustrację i pogarsza stosunki w zespole.
  2. Brak informacji zwrotnej
    Dobry lider nie tylko gani, ale też chwali. Z tym że w pierwszej sytuacji jest wobec podwładnego konkretny, merytoryczny i taktowny. Bluzganie przy całym zespole jest złym posunięciem. Ponadto menedżer sam powinien oczekiwać od współpracowników informacji zwrotnej i ich słuchać.
  3. Bycie niedostępnym
    Szef nie może utrudniać zespołowi kontaktu ze sobą. Dobra komunikacja to podstawa sprawnej działalności każdej organizacji.
  4. Brak spotkań w cztery oczy
    Rozmowy twarzą w twarz z pracownikami raz do roku to zdecydowanie za rzadko. Należy odbywać je wcześniej; nie muszą być długie. Stanowią one świetną okoliczność do przekazywania informacji zwrotnej, porad, pochwał. Jednak takie spotkania nie mogą zamieniać się w monologi – muszą przybierać formę dialogów. Dobry szef powinien zapamiętać albo zapisać najlepsze idee lub pomysły zgłoszone podczas takich rozmów. Żeby zachęcić współpracownika do wyrażania swoich opinii, może rozpoczynać spotkanie od lekkiego tematu.
  5. Lekceważenie problemów pracowników
    Skoro podwładny zwraca się do nas z jakimś kłopotem, nie możemy go zbywać. Jeśli nie mamy czasu się nim zająć, wskażmy konkretny termin i dotrzymajmy go.
  6. Działanie wbrew regułom własnej organizacji
    Jeśli lider nie zgadza się z zasadami panującymi w firmie, powinien odejść albo doprowadzić do ich zmiany. Jawne ich ignorowanie czy lekceważenie to dawanie złego przykładu. To samo tyczy się misji, celu danej organizacji.
  7. Faworyzowanie wybranych członków zespołu
    Menedżer nie musi wszystkich lubić. Jednak nie może ujawniać swoich sympatii ani antypatii. Wobec każdego podwładnego powinien stosować identyczne dla wszystkich standardy.
  8. Przypominanie, że podwładni pracują dla siebie
    Błąd! Robią to dla dobra przedsiębiorstwa, które ich zatrudnia. Tego typu retoryka to przesadne pokazywanie, kto rządzi i wydaje rozkazy w zespole.

Informacja zwrotna zwiększa produktywność lidera

Współcześnie zarządzanie zespołem polega na odchodzeniu od autorytarnego oceniania podwładnych na rzecz zachęcania ich do większego wpływu na poczynania firmy poprzez wyrażanie swoich opinii, pomysłów i rad.

Istnieje wiele zasad dobrego zarządzania firmą czy zespołem. Jednak regułą, która w wypowiedziach ekspertów przejawia się bardzo często, jest słuchanie swojego zespołu. Zwykle idzie ona w parze z koniecznością udzielania albo uzyskiwania informacji zwrotnej.

Lider, który słucha i wysłuchuje

Zdaniem specjalistki doradztwa zawodowego Meg Crosby, która w latach 2003-2008 pracowała w Google, menedżer nie powinien tylko mówić podwładnym, co robią dobrze, a co źle.

– A gdyby tak zamienił się miejscami z pracownikami i zapytał, co im pasuje, co nie, jakie działania naprawcze można w związku z tym wdrożyć? – zaleca w rozmowie z Business Insiderem.

Szef powinien więc uzyskiwać od zespołu opinie, rady, pomysły. Równie istotne jest to, by te dobre rozwiązania, które służą organizacji, rzeczywiście wcielał w życie.

– Prezes powinien przyjść do pracowników i potwierdzić: dowiedziałem się, w czym problem, a oto co w związku z tym zrobimy – radzi Crosby. – Pracownicy muszą mieć poczucie, że zostali nie tylko usłyszani, ale też wysłuchani.

Nierozrzedzona informacja zwrotna

Przy czym należy mieć świadomość, że efektywność feedbacku jest różna. Im więcej szczebli w danej organizacji, tym bardziej filtrowane są informacje zwrotne. Istnieje ryzyko, że przekaz wysyłany przez personel szeregowego szczebla dochodzi do top managementu mocno rozwodniony.

Zapobiega temu badanie opinii załogi, np. w formie anonimowej ankiety. Chodzi o to, żeby menedżer nie czekał na informację zwrotną, tylko zachęcał i umożliwiał zespołowi jej przekazanie. Większość pracowników nie wyraża bowiem swojego zdania z własnej inicjatywy.

Po co to wszystko? Liderzy, którzy częściej radzą się współpracowników, są bardziej produktywni.

Wzrost cen mieszkań na rynku nieruchomości

Mimo oczekiwań nabywców mieszkań co do poprawy sytuacji na rynku nieruchomości i nadziei na spadek ich cen lub choćby zatrzymanie się na stałym poziomie, od początku 2019 roku wciąż obserwujemy tendencję wzrostową. Nie tylko ceny mieszkań poszybowały w górę, ale w tym samym czasie wzrosły także koszty kredytów hipotecznych. Prawie w całym kraju wzrost cen na rynku nieruchomości jest podobny i wyniósł on średnio 5% w przeciągu pierwszych trzech miesięcy. Różnicę w wysokości wzrostu cen widać jednak w odniesieniu do metrażu. Jak pokazują analizy, najwolniej rosną ceny mieszkań najmniejszych, zaś najszybciej dużych. I tak, mieszkania o najmniejszym metrażu, do 35 m2 zdrożały średnio o 2,5%, wciąż jednak są najdroższą ofertą na rynku nieruchomości, co oznacza, że z największym wydatkiem za m2 muszą się liczyć nabywcy małych lokali. W Warszawie za mieszkanie o powierzchni do 35 m2 trzeba zapłacić 11 000 zł/m2, podczas gdy za mieszkanie średniej wielkości 9 305 zł/m2. Podobne różnice obserwujemy również w innych polskich miastach. Dla przykładu we Wrocławiu cena za najmniejsze lokale kształtuje się na poziomie 8 636 zł/m2, za średnie trzeba zapłacić 7 050zł/m2, a za największy metraż 6 500 zł/m2.

Chętni na średniej wielkości mieszkania musieli się zmierzyć ze wzrostem cen o około 3,5%, podobnie wyglądała sytuacja z dużymi mieszkaniami. Mowa tu o powierzchni do 60 m2 oraz powyżej 60 m2. Małe mieszkania, o powierzchni do 35 m2 w I kwartale 2019 najdroższe były w Warszawie, na drugim miejscu usytuował się Gdańsk (9 815 zł/m2), a na trzecim Kraków z ceną 9 016 zł/m2. Lokale o powierzchni do 60 m2 najtaniej można było kupić w Sosnowcu i Radomiu, zaś najwyższe ceny odnotowano w Warszawie (9 305 zł/m2), Gdańsku (8 137 zł/m2) oraz w Krakowie (7 601 zł/m2). Największe mieszkania najdrożej kupowano również w Warszawie, Gdańsku i Krakowie, najtaniej zaś w Sosnowcu, Radomiu i Częstochowie. Tak wyglądała sytuacja w I kwartale 2019. W maju za mieszkanie w Gdańsku trzeba było zapłacić 8 385 zł/m2 na rynku pierwotnym i 8 735 zł/m2 na rynku wtórnym. Nowy lokal w Warszawie to koszt rzędu 8 480 zł/m2, a w Krakowie 7 600zł/m2.

Ze znaczącym wzrostem cen najmniejszych z dostępnych na rynku mieszkań mieliśmy do czynienia w dwóch polskich miastach: Gdańsku i Wrocławiu (odpowiednio 8% i 6%). Nie oznacza to jednak, że rynek nieruchomości nie odnotował także pewnych spadków cen. W Łodzi zaobserwowaliśmy spadek cen mieszkań małych i średnich. Za lokal o powierzchni do 35 m2 należało zapłacić 5 467 zł/m2, a za średni metraż 5 094 zł/m2. Podobna sytuacja miała miejsce w Sosnowcu, podczas gdy Katowice i Gdynia mogły poszczycić się spadkiem cen mieszkań średnich i tych o największym metrażu. Duże mieszkania w Gdyni zaliczyły 5% spadek cen, w Sosnowcu taki wynik osiągnęły metraże najmniejsze. Dwucyfrowe wzrosty cen dotyczyły mieszkań średnich i dużych i wynosiły 10%-13%. Takie podwyżki odnotowano w Gdańsku oraz Radomiu.

Dlaczego ceny mieszkań wciąż idą w górę?

Sytuacja na rynku nieruchomości kształtowana jest przez wiele czynników. Jednym z nich jest poziom wynagrodzeń, innym poziom stóp procentowych. Trzeba zauważyć, że im więcej zarabiamy, tym więcej jesteśmy w stanie zapłacić za mieszkanie, co tylko napędza wzrost cen. Przy takiej tendencji nie ma co oczekiwać spektakularnych spadków cen mieszkań. Niskie stopy procentowe sprawiają, że kredyty hipoteczne są łatwo dostępne, a konsumencie chętnie z nich korzystają. Dobra sytuacja gospodarcza oraz niski poziom bezrobocia, a do tego utrzymujący się popyt sprawiają, że ceny mieszkań wciąż są podbijane. Kupujący decydują się na zaciąganie kredytów hipotecznych, ponieważ wciąż są one stosunkowo tanie. Choć banki podnoszą oprocentowanie kredytów, zmiany te nie są duże i wynoszą około 0,1-0,2 pkt. proc. Innym powodem wzrostu cen mieszkań jest wciąż rosnąca cena gruntów pod zabudowę rodzinną oraz rosnące koszty budowy. O działki budowlane zlokalizowane atrakcyjnie jest coraz trudniej, bo też kurczą się deweloperskie banki ziemi. Rosnąca cena ziemi przeznaczonej na budowę nowych mieszkań skutkuje podwyższeniem kosztów robocizny, z drugiej zaś strony wciąż mamy do czynienia ze wzrostem cen materiałów budowlanych oraz rosnącymi wynagrodzeniami pracowników. Koszty budowy, koszty pracy, które początkowo ponoszą deweloperzy, ostatecznie przekładają się na cenę sprzedawanych mieszkań. Również popyt na mieszkania jest raczej stały, choć mieliśmy do czynienia z jego niewielkim obniżeniem w stosunku do ubiegłego roku.

Pożądany kredyt hipoteczny

Kredyty hipoteczne, choć wzrastają wymagania względem wnioskodawców oraz nieznacznie podnoszony jest ich koszt, cieszą się wciąż dużym zainteresowaniem. W I kwartale 2019 roku wzrosła wartość kredytów, o jaką wnioskowali konsumenci. W marcu był to wzrost o 26%. Kredytobiorcy potrzebują coraz większych sum, na wciąż drożejące mieszkania, a jednocześnie zarabiają coraz więcej, co pozwala im na planowanie tego typu inwestycji. Kredyty są nadal atrakcyjne dla wnioskujących, ponieważ mamy do czynienia z rekordowo niskim stopami procentowymi. To, co może się przydać podczas rozmów i negocjacji z deweloperami to fakt, że sprzedaż mieszkań nieco spadła. Już I kwartał 2019 roku to około 11-procentowy spadek ilości sprzedanych inwestycji.

Nie każdy ma predyspozycje do zarządzania przedsiębiorstwem. Dlaczego?

Zarządzanie przedsiębiorstwem, zarówno małym, jak dużym wymaga pewnych predyspozycji wrodzonych, ale także umiejętności, które są możliwe do wypracowania. Jak pokazują statystyki, w Polsce co roku rejestrowane są nowe firmy, jednak wiele z nich nie przetrwa dłużej niż około dwóch lat. Dlaczego tak się dzieje, co sprawia, że inicjatywy upadają? Jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak umiejętności zarządzania przedsiębiorstwem. Podstawową trudnością okazuje się być dalszy rozwój firmy, ustalanie celów i ich realizacja. Tak więc o tym, czy dany pomysł na biznes przetrwa, firma rozwinie się i będzie przynosić zyski zależy nie tylko od sytuacji gospodarczej, konkurencji rynkowej, ale w dużej mierze od skuteczności zarządzania. Skoro zarządzanie przedsiębiorstwem jest tak ważnym aspektem, warto przyjrzeć się, czym ono jest i czy każdy może się nim zająć?

Na początku jest pomysł na założenie biznesu, zaraz potem powinny pojawić się cele, jakie chce osiągnąć przyszły przedsiębiorca. To na tej podstawie muszą zostać dobrane odpowiednie narzędzia do ich osiągnięcia. Ważna jest więc strategia, a także zasoby, które umożliwią jej realizowanie, a poprzez to wypracowanie celów. Zarządzaniem nazywa się zatem wszystkie działania, które są podejmowane w celu osiągnięcia założonych celów, skutecznie i sprawnie. Jest to więc planowanie, podejmowanie konkretnych decyzji, organizowanie, a także kierowanie ludźmi i kontrolowanie wykonywanych przez nich działań. W zakres planowania wchodzi wyznaczanie celów przedsiębiorstwa, zarówno tych krótkoterminowych, jak dalekosiężnych. Jednocześnie planując działania biznesowe należy zastanowić się nad sposobami ich osiągnięcia. Istotny jest nie tylko cel sam w sobie, jaki chcemy osiągnąć, ale również znalezienie odpowiedniej drogi, które prowadzi do jego realizacji. Dopiero po tak przeprowadzonym planowaniu można zająć się organizacją, czyli gromadzeniem zasobów, które umożliwią realizację celów w określony sposób. To oddelegowanie konkretnych osób, które mają do dyspozycji odpowiednie zasoby, do wykonania określonych zadań. Zarządzanie w dalszej perspektywie to również kierowanie ludźmi, które polega na motywowaniu i zachęcaniu do pracy na rzecz osiągnięcia założonych celów. To bardzo ważny aspekt zarządzania przedsiębiorstwem, należy bowiem pamiętać, że tylko odpowiednio zmotywowani pracownicy będą pracować we wspólnym interesie przedsiębiorstwa przyczyniając się do realizacji założeń i wzrostu wydajności firmy. Osoba zarządzająca musi także kontrolować postępy, działania pracowników, aby w porę zauważyć pojawiające się przeszkody i bariery, ale również efekty pozytywne. To pozwala na szybką reakcję i wdrożenie odpowiednich, np. korygujących działań. Takie zarządzanie dotyczy nie tylko dużych przedsiębiorstw, ale nawet tych najmniejszych. Każdy przedsiębiorca powinien wyznaczać cele, opracowywać strategię, gromadzić zasoby w celu realizacji zamierzeń, a także kierować i kontrolować. Najczęstszymi błędami i głównymi grzechami przedsiębiorców są: brak planowania długoterminowego (wynikający z np. braku umiejętności wyznaczania celów oraz dróg dojścia do nich), zła organizacja zasobów i działań, nieumiejętność motywowania i przewodzenia pracownikom. Błędy, które mogą prowadzić do upadku przedsiębiorstwa to także nieumiejętność oszczędzania, a także oczekiwanie szybkiego i sporego zysku bez włożenia odpowiedniego wysiłku i pracy nad sprawnym działaniem firmy. Co ważne, prawidłowe zarządzanie firmą może prowadzić do osiągnięcia prawdziwego sukcesu, podczas gdy niewłaściwe mogą doprowadzić do kryzysu, a w konsekwencji bankructwa przedsiębiorstwa.

Jak wygląda umiejętne zarządzanie przedsiębiorstwem?

Osoba kierująca, zarządzająca przedsiębiorstwem powinna posiadać kilka cech, które wydają się być nieodzowne w osiąganiu wyznaczonych celów. Dobrego kierownika powinien charakteryzować silny charakter, pewność siebie i odpowiedzialność. Musi on umieć komunikować się z otoczeniem, przekazywać jasne informacje, być gotowym do niesienia pomocy i motywowania podległego mu zespołu. Ważną umiejętnością jest kierowanie ludźmi w taki sposób, by było one zgodne z planem działania całego przedsiębiorstwa. Niezmiernie istotne staje się także zachęcanie podwładnych do jak najlepszego i najskuteczniejszego wykonywania obowiązków, co jest możliwe dzięki wprowadzeniu systemu nagród, który powinien dotyczyć jedynie najlepszych. Dobre zarządzanie to wierność kilku podstawowym zasadom, jak choćby odpowiedni sposób delegowania zadań. Pracownicy powinni mieć do wykonania zadania, w których odnajdują się najlepiej, a kierownik powinien umieć wykorzystać potencjał swoich zasobów ludzkich. Nie bez znaczenia jest umiejętne zarządzanie czasem, planowanie zadań, tworzenie harmonogramów działań dla pracowników w większych przedsiębiorstwach, ale również dla siebie (osoby zarządzającej) w przypadku firmy jednoosobowej.

Aby skutecznie zarządzać przedsiębiorstwem trzeba być osobą posiadającą zdolności organizacyjne, mieć świadomość rynku i potrzeb klientów, umieć określić docelową grupę klientów, często wiedzieć, jakie działania marketingowe będą niezbędne. I, jak w przypadku dużych firm, zarządzający najczęściej kieruje tylko grupą podległych managerów, tak w przypadku małych lub jednoosobowych firm, właściciel jest kierownikiem odpowiedzialnym za działania we wszystkich obszarach. Musi się on wykazać wyjątkową wszechstronnością, często doskonałym instynktem. Planując założenie firmy warto rozważyć podjęcie studiów na kierunku zarządzanie przedsiębiorstwem.

Studia MBA pomagają budować potęgę gospodarczą kraju

Jak przekonują eksperci od zarządzania, studia menedżerskie wciąż stanowią istotną wartość dodaną dla ich uczestników. Okazuje się, że na programach edukacyjnych tego typu zyskują również całe państwa.

Niedawno z inicjatywy Krakowskiej Szkoły Biznesu tamtejszego Uniwersytetu Ekonomicznego odbył się XV Międzynarodowy Kongres MBA. Wydarzenie, w którym wzięło udział prawie 200 osób, było dobrą okazją do tego, by zastanowić się nad współczesnym znaczeniem kursów menedżerskich.

Największe korzyści z MBA dla absolwenta

Mimo rosnącej oferty zajęć MBA i kolejnych przykładów na to, że bez wyższego wykształcenia też można osiągnąć spektakularny sukces w biznesie, programy tego typu wciąż są wartościowe. Zarówno dla ich absolwentów, jak i całej gospodarki.

Tym pierwszym szkolenia MBA pomagają rozwinąć horyzonty, poszerzyć wiedzę, odkryć w sobie talenty zarządcze. Dojrzewają oni do podejmowania coraz trudniejszych wyzwań zawodowych, które wcześniej ich przerażały albo w ogóle pozostawały poza świadomością. W ten sposób umacniają oni swoją pozycję na rynku pracy.

– MBA to „otwieracz umysłów” – opisuje prof. Elżbieta Mączyńska, szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego [cytat za forbes.pl].

Co jeszcze dają studia MBA? Ich trzy największe zalety to:

  1. wymiana doświadczeń,
  2. spotkania ze znanymi menedżerami,
  3. nowe kontakty biznesowe.

Istotną korzyścią z ukończenia takich zajęć są też atrakcyjne zarobki. Wg ubiegłorocznego raportu płacowego Sedlak & Sedlak mediana wynagrodzeń osób z tytułem MBA wynosi 12 500 zł brutto. W przypadku kierowników jest to 12 000 zł, a dyrektorów – 20 000 zł.

Na studiach biznesowych zyskują też państwa

Pośrednio na studiach MBA zyskuje też gospodarka kraju. Absolwenci kursów – poprzez realizowane przedsięwzięcia czy kierowane przez siebie firmy – mają istotny wkład we wzrost PKB. Ale to nie wszystko.

– Gospodarka amerykańska jest najpotężniejsza na świecie nie dlatego, że kraj ten ma najwięcej surowców lub najwięcej ludzi. Amerykanie wypracowali swoją pozycję dzięki temu, że stworzyli bardzo skuteczny system zarządzania przedsiębiorstwami, do czego studia MBA w dużym stopniu się przyczyniają – twierdzi cytowany przez „Forbesa” prof. Witold Bielecki, rektor Akademii Leona Koźmińskiego.

Rola MBA współcześnie

Pierwsze kursy MBA powstały w latach 50. XX wieku. W Polsce kształcenie tego typu zaczęto prowadzić cztery dekady później.

Jednak dziś ośrodki prowadzące najlepsze studia menedżerskie stale zmieniają ich programy, dostosowując je do wymagań rynku i zmieniającej się rzeczywistości. Współcześnie rolą MBA jest właśnie przygotowywanie menedżerów do radzenia sobie ze zmianami zachodzącymi w otoczeniu biznesowym typu sztuczna inteligencja, cyfryzacja, cyberataki na firmy.

Oferta studiów MBA w Polsce

Jak wynika z danych serwisu MBAportal.pl za 2018 r., kursy dla osób sprawujących stanowiska kierownicze kosztują w Polsce średnio 32 850 zł. W sumie oferta obejmuje 72 programy w 15 miastach, z czego najwięcej – w Warszawie i Wrocławiu. Wg perspektywy.pl najlepsze studia MBA prowadzą SGH (Canadian Executive MBA (CEMBA)) i UW (Executive MBA (emba@uw)).

Radykalna szczerość, czyli złoty środek w zarządzaniu ludźmi

Okazuje się, że szef może mówić pracownikom, co myśli, i utrzymać harmonię w zespole. Dowodzi tego w swojej książce Kim Scott, wieloletnia menedżerka technologicznych gigantów.

Jak być skutecznym przywódcą i dobrze zarządzać nie tylko międzynarodową korporacją? To pytanie zadaje sobie wielu menedżerów. Odpowiedź mogą znaleźć w książce Kim Scott „Radical Candor” (w Polsce dostępna pod tytułem „Szef wymagający i wyrozumiały. Jak skutecznie zarządzać, nie tracąc ludzkiego oblicza”).

Nowa filozofia zarządzania pracownikami

Autorka przez dwie dekady pracowała w Google, Apple, Dropboksie czy Twitterze, gdzie podlegała bezpośrednio twórcom tych gigantów technologicznych. Zarządzała tam grupami wybitnych talentów i innowatorów (m.in. zespołami AdSense i YouTube).

Jej zdaniem tym, co skłania najlepszych specjalistów do pracy w danym miejscu, jest poczucie szczęścia i spełnienia. Jeśli tego nie zaznają, odejdą, gdyż bez trudu znajdą zatrudnienie w topowej firmie w swojej branży.

Jak menedżer ma ich zatrzymać w zespole? Postawić na radykalną szczerość.

To proponowane przez Scott podejście do zarządzania ludźmi, które stanowi złoty środek między nadmiernymi wymaganiami i skrajną wyrozumiałością, zbytnią agresją i przesadną empatią. Metoda ta umiejętnie łączy pochwałę z krytyką i w ten sposób pomaga ludziom uzyskiwać lepsze wyniki, a tym samym przekłada się na sukces przedsiębiorstwa.

Kim Scott zaznacza, że ostateczna forma radykalnej szczerości zależy od osobowości szefa i talentów, jakimi zarządza. Istotne są również kwestie kulturowe.

Przez troskę do autentycznych relacji z podwładnymi

Jak szef może pomóc pracownikom osiągnąć szczęście i spełnienie w firmie? Wykorzystując radykalną szczerość, powinien nawiązać z nimi silne, autentyczne relacje. Zrobi tak, gdy:

  • zrozumie ich znaczenie,
  • osobiście zaangażuje się w ten proces,
  • będzie skutecznym menedżerem.

W praktyce budowanie więzi z podwładnymi wymaga od menedżera nie tylko bycia profesjonalistą, lecz także wykazania osobistej troski. Przy czym powinna ona dotyczyć nie tylko stopy zawodowej, ale też emocji, potrzeb i życiowych wyborów pracowników. Lider zespołu musi być trochę jak terapeuta. Jednocześnie samemu powinien okazywać emocje, bo w ten sposób pokaże ludzkie oblicze, czym wzbudzi zaufanie i sympatię.

Scott radzi osobom sprawującym kierownicze stanowiska, by wystrzegali się poczucia wyższości. Nie mogą czuć się lepsi, mądrzejsi od reszty. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy niedawno awansowali.

Pożądana konfrontacja

Drugim obok osobistej troski wymiarem filozofii radykalnej szczerości wg Kim Scott jest bezpośrednia konfrontacja. Sprowadza się ona do:

  • otwartych dyskusji,
  • kwestionowania decyzji budzących wątpliwości,
  • oceniania pracowników.

Skuteczny szef powinien informować każdego członka załogi o tym, jak widzi efekty jego pracy. Musi to robić nawet wtedy, gdy nie ma do przekazania dobrych wiadomości typu brak awansu, zawalony projekt, zwolnienie. Zdecydowanie jest w takich sytuacjach bardzo pożądane. Zdaniem autorki nie można odwlekać koniecznych decyzji.

Z pozoru taka postawa może rujnować właściwe relacje szefa z pracownikami. Jeśli jednak przeprowadzi on ją właściwie, zyska w ich oczach. Wówczas podwładni zaczną dostrzegać, że lider faktycznie o nich dba. Przy czym oni też powinni mieć prawo do szczerości względem menedżera, czyli zgłaszania krytycznych uwag o jego pracy i postawie. Radykalna szczerość zakłada równowagę w stosunkach między stronami.

Potrzebna równowaga dwóch wymiarów

Czym grozi zaniedbanie jednego z tych obszarów? Sama konfrontacja bez troski zaowocuje obrzydliwą agresją. Wtedy szef zastrasza i ośmiesza podwładnych. Na krótką metę przynosi to pożądane efekty, ale w dłuższej perspektywie psuje atmosferę i doprowadza do odejścia najlepszych.

Bycie przesadnie empatycznym i unikanie oceniania obniża efektywność zespołu. Nikt nie wie, co robi źle, a to demotywuje do stawania się lepszym. Firma tkwi w marazmie. W skrajnym przypadku może doprowadzić to do niespodziewanych zwolnień.

Gdy szef nie troszczy się o pracowników i unika konfrontacji, manipuluje zespołem. Robi to, gdyż ma w tym interes albo jest słaby. Może boi się tego, jak zostanie odebrany? Jednak taka postawa niczemu nie sprzyja. W takim teamie nie ma ani współpracy, ani rozwoju.

Nie każdy menedżer to przywódca w biznesie

Prawdziwy lider to ktoś więcej niż prezes firmy, dlatego inaczej należy mierzyć skuteczność jego poczynań. Kto ma szanse na zostanie przywódcą w biznesie i jak go rozpoznać?

Lider to osoba, która z pasją i odwagą realizuje swoje wizje. W pracy nie kieruje się tylko zyskiem. Wyróżnia się autentycznością przywództwa. W przeciwieństwie do zwykłego menedżera samodzielnie kształtuje przyszłość, a nie tylko realizuje polecenia właściciela.

Miara efektywności przywództwa

Dziś nie ma jednego modelu przywództwa w biznesie. Prawdziwi liderzy dostosowują się do sytuacji, w których działają. Jednak mimo to ich wiodąca rola w danej organizacji jest najczęściej nietrwała i ograniczana przez różne czynniki.

Jeśli lider będzie wystarczająco silny, przekona kierowany przez siebie zespół do swojej wizji budowania firmy i zdoła pokonać te bariery. Właśnie zdolność do przezwyciężania ograniczeń i pociągania za sobą znacznej grupy ludzi jest miarą skuteczności przywództwa. Jednak, zdaniem prof. Andrzeja Koźmińskiego, musi mieć ono swoje granice. Dlaczego? – Tacy przywódcy, którzy rozepchnęli wszystkie ograniczenia, stawali się zbrodniarzami pokroju Hitlera lub Stalina – twierdzi prezydent Akademii Leona Koźmińskiego (ALK) w rozmowie z „Forbesem”.

Czynniki determinujące przywództwo

Od czego zależy, czy dana osoba zostanie liderem? Zdaniem ekspertów i praktyków zarządzania najważniejsze są uwarunkowania kulturowe. To wychowanie nabyte w domu i szkole oraz system wartości determinują późniejsze postawy i zdolności przywódcy biznesowego.

Przykładowo dla niektórych nacji wartością samą w sobie jest praca w hierarchicznej strukturze. Tak jest z Japończykami. – Oni bardzo niechętnie oceniają swoich przełożonych – zauważa prof. Koźmiński.

Dużą rolę odgrywają również naturalne cechy i predyspozycje. W przypadku kobiet są to m.in. podzielność uwagi, empatia, koncyliacyjność, zdolność do budowania zespołów.

Przy czym zdaniem Beaty Mońki, byłej szefowej Canal+ czy Gremi Business Consulting, płeć lidera nie ma znaczenia, choć takie myślenie jest powszechne. – Chcemy pracować z mądrymi i kompetentnymi ludźmi – mówi.

Wtóruje jej prof. Koźmiński. Z tym że jego zdaniem kobiety są lepszymi menedżerami. – Mają podzielną uwagę i są wielozadaniowe – konkretyzuje. Odradza przy tym tworzenie jednopłciowych zespołów, gdyż różnorodność jest niezbędna dla rozwoju i sprawnego funkcjonowania firmy.

Autentyczność przywództwa

Niekiedy w karierze pomagają przywódcy zdolności aktorskie i oratorskie. Lecz dzieje się tak tylko do pewnego czasu. – Jak przychodzi burza, udawanie nie wystarcza – zaznacza prof. Koźmiński.

Właśnie dlatego malowani liderzy nie mają szans przeżycia w środowiskach start-upowych, gdzie warunki pracy są dla nich mniej komfortowe. Tam dynamika wyzwań, problemów do rozwiązania jest zbyt duża.

– Start-up to konkretna praca. Tam nie da się blefować. Natomiast w dużej organizacji można popełniać sporo błędów i one się gdzieś rozpłyną – twierdzi rektor ALK Witold Bielecki.

Jak zweryfikować autentyczność przywództwa? Zdaniem Beaty Mońki pokazuje ją spójność deklaracji z faktycznym działaniem.

– Ludzie wtedy czują, że przywódca jest prawdziwy. Ufają mu i chcą za nim podążać – wyjaśnia businesswoman.

Prognoza cen na rynek nieruchomości

Ostatnie lata to znaczny wzrost cen mieszkań, spowodowany ogólną sytuacją panującą na rynku nieruchomości. Wpływ na regularne podwyżki miał wzrost cen materiałów budowlanych, działek, a także robocizny. Od 2013 roku odnotowano podwyżkę cen mieszkań o niemal 20%. To jednak wciąż mniej niż przed 2009 rokiem, kiedy wzrost sięgnął 50%, a w niektórych miastach nawet 100% w bardzo krótkim czasie. Jak będzie wyglądał rynek nieruchomości w najbliższych latach, czy możliwy jest spadek cen mieszkań, czy nadal będą się utrzymywały na wysokim poziomie?

Prognozy są ostrożne, jednak przewiduje się, że sytuacja nieco się uspokoi, co niejako już ma miejsce. Nie sposób jednak przewidzieć z całą pewnością, jak zachowa się rynek nieruchomości. Sytuacja jest na tyle skomplikowana, że nawet gdy w jednych miastach ceny będą spadać, w innych mogą nadal wzrastać lub utrzymywać się na tym samym poziomie. Co więcej, oczekiwany spadek to nie kwestia najbliższych miesięcy, ale raczej lat. Głównymi czynnikami decydującymi o zachowaniu się cen nieruchomości jest demografia, podaż i popyt. Nie bez znaczenia jest również poziom stóp procentowych czy projekty rządowe, które mają szansę wystartować w kolejnych latach. Co można powiedzieć obecnie o wspomnianych czynnikach? Jakie są prognozy na najbliższe lata?

Demografia

Szacuje się, że do roku 2030 będą zachodziły w Polsce zmiany demograficzne, które odcisną swoje piętno na sytuacji panującej na rynku nieruchomości. Grupa docelowa, do której najczęściej kierowana jest oferta mieszkaniowa to przedział wiekowy od 29 do 39 lat. Wraz z upływem czasu grupa ta ma zmniejszać się liczebnie, co może spowodować mniejsze zainteresowanie inwestycjami w mieszkania. Sytuacja nie będzie jednak wyrównana na terenie całego kraju, dlatego będą miasta, gdzie liczba mieszkańców będzie spadać (Poznań, Łódź, Katowice), ale i takie gdzie będzie rosnąć (Warszawa, Kraków, Rzeszów). Stąd też wyniknie oczywista zależność: tam, gdzie mieszkańców ubędzie, ceny będą spadać, ponieważ spadnie także popyt na mieszkania (nabywcy będą mieli większy wybór i możliwość negocjacji); tam, gdzie nastąpi wzrost liczby ludności, ceny mogą wzrastać lub utrzymywać się na niezmienionym poziomie. Warto również zaznaczyć, że liczba ludności będzie wzrastać w miastach rozwijających się, gwarantujących pracę i lepsze zarobki. Co ważne, jeśli wysokość wynagrodzenia będzie wzrastać, ceny mieszkań prawdopodobnie również pójdą w górę. Zmiany w cenach nieruchomości widoczne będą tym bardziej, im bliżej 2030 roku się znajdziemy. Oczywiście, nawet przy założeniach, że ceny mieszkań zaczną spadać, nie należy raczej spodziewać się bardzo spektakularnych zmian.

Wysokość stóp procentowych

Poziom stóp procentowych przekłada się na oprocentowanie kredytów, a im ono niższe, tym chętniej po nie sięgamy. Niskie oprocentowanie to mniejsze raty kredytów hipotecznych, bez których niekiedy ciężko wyobrazić sobie kupno nieruchomości. Obecnie mamy do czynienia z rekordowo niskimi stopami procentowymi, które bez zmian pozostały także i w tym roku. Oznacza to, że chętnych na kredyty mieszkaniowe może przybywać, co z kolei przełoży się na wysoki popyt na mieszkania. Co przyniesie kolejny rok w kwestii wysokości stóp procentowych nie wiadomo, choć analitycy przewidują, że nie powinny nastąpić tu żadne drastyczne zmiany. Przy sporym popycie na mieszkania, zainteresowani kupnem nie mają co liczyć na spektakularne spadki cen. O ile one nastąpią, będą raczej dyskretne.

Projekty rządowe

Rządowe projekty poprawy sytuacji mieszkaniowej Polaków, jak do tej pory nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Mieszkanie Plus okazało się projektem, który potrzebował gruntowej przebudowy. W rezultacie powstał projekt Mieszkanie na Start. Choć planowane programy rządowe powinny ustabilizować ceny mieszkań, potrzeba czasu, aby zaczęły działać zgodnie z ideą. W zamierzeniach rządu jest choćby dopłata do czynszów, która miałaby poprawić sytuację najmniej zarabiających i znajdujących się w najgorszej sytuacji. Tego rodzaju działania rządowe nie są jednak jeszcze na etapie, który mógłby obecnie w znaczny sposób wpłynąć na kształtowanie się cen mieszkań.

Sytuacja na rynku nieruchomości w 2019 roku

Ceny mieszkań wciąż rosną, w porównaniu do ubiegłego roku sytuacja kształtuje się następująco: w Warszawie w I kwartale 2018 roku za 1 m2 trzeba było zapłacić 7 956 zł, podczas gdy w I kwartale 2019 roku już 8 762 zł (na rynku pierwotnym). Podkreśla się, że to niedużo, biorąc pod uwagę ogólną sytuację panującą na rynku oraz standard mieszkań (nowe lokale). Bieżący rok (zwłaszcza początek) przyniósł równocześnie spadek popytu na mieszkania, a to głównie za sprawą utrzymujących się wciąż wysokich cen, a także zaostrzenia warunków przyznawania kredytów przez banki. Różnica w sprzedaży mieszkań pomiędzy I kwartałem 2018 a tym samym okresem w 2019 to -10,3%. Co ważne, podaż utrzymana została na takim samym poziomie. Przyczynkiem do zmian w kwestii cen mieszkań może być spadek popytu na kredyty hipoteczne, który odnotowano w maju 2019 r. (o-9%). Prognozuje się, iż jeśli utrzyma się on dłużej, może pociągnąć za sobą spadek cen mieszkań.