Postępowania restrukturyzacyjne i upadłościowe w dobie koronawirusa – co oferuje Tarcza Antykryzysowa?

Kryzys ekonomiczny wywołany pandemią koronawirusa wstrząsnął niejednym przedsiębiorcą. Zamrożenie gospodarki oznaczające w wielu przypadkach konieczność zawieszenia działalności, a w konsekwencji utratę płynności finansowej, dla wielu firm zakończy się bankructwem, w najlepszym razie poważnymi kłopotami. W takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem może okazać się wszczęcie postępowania upadłościowego lub restrukturyzacyjnego, biorąc dodatkowo pod uwagę, że przepisy Tarczy Antykryzysowej przewidują w tym zakresie pewne ułatwienia.

Szybsze rozpoznanie wniosku o restrukturyzację

Wobec pogarszającej się sytuacji ekonomicznej przedsiębiorca nie powinien pozostawiać spraw samych sobie, lecz w razie problemów z płynnością finansową i wypłacalnością (w tym z terminowym regulowaniem zobowiązań) rozważyć złożenie wniosku o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego. Obowiązujące przepisy przewidują cztery odmienne tryby prowadzące do zawarcia układu z wierzycielami, których zastosowanie każdorazowo będzie zależeć od indywidualnych okoliczności, w tym m.in. sumy spornych wierzytelności. Należy zatem przeanalizować, która ścieżka postępowania będzie najlepsza w danej sytuacji i jakie działania warto podjąć, zanim okaże się za późno, a poważnym konsekwencjom grożącym zarówno firmie, jak i osobom nią zarządzającym nie będzie dało się już zapobiec.

Zapraszam do dalszej części artykułu!

Upadły konsument

Upadłość konsumencka to jedno z ciekawszych narzędzi prawnych umożliwiających wyjście z zadłużenia i zakończenie pętli narastających długów wobec wierzycieli. Pozostanie bankrutem w świetle prawa może okazać się korzystne.

Umorzenie długów

Konstrukcja upadłości konsumenckiej bardziej kładzie nacisk na oddłużenie wnioskodawcy niż na zaspokojenie wierzycieli. Postępowanie dotyczące upadłości konsumenckiej w określonych sytuacjach prowadzi do umorzenia długów upadłego. Warto zaznaczyć, iż takie umorzenie dotyczyć może także zaległości względem urzędu skarbowego lub ZUS-u, czyli jednych z najczęściej występujących zaległości, a zarazem bardzo uciążliwych. Umorzeniu nie podlegają natomiast zobowiązania o charakterze alimentacyjnym, zobowiązania wynikające z rent z tytułu odszkodowania za wywołanie choroby, niezdolności do pracy, kalectwa lub śmierci, zobowiązania do zapłaty orzeczonych przez sąd kar grzywny, a także do wykonania obowiązku naprawienia szkody oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, zobowiązania do zapłaty nawiązki lub świadczenia pieniężnego orzeczonych przez sąd jako środek karny lub środek związany z poddaniem sprawcy próbie, jak również zobowiązania do naprawienia szkody wynikającej z przestępstwa lub wykroczenia stwierdzonego prawomocnym orzeczeniem oraz zobowiązania, których upadły umyślnie nie ujawnił, jeżeli wierzyciel nie brał udziału w postępowaniu.

Zapraszam do dalszej części artykułu!

Upadłość, restrukturyzacja – nie taki diabeł straszny

Widmo niewypłacalności i konieczności zamknięcia firmy w dzisiejszych czasach zagląda w oczy coraz większej liczbie przedsiębiorców, którzy często podejmują skazane na niepowodzenie próby ratowania swojego przedsiębiorstwa za wszelką cenę. Niejednokrotnie skutkuje to jedynie pogorszeniem sytuacji. Warto rozważyć, czy przewidziane przez prawo postępowania – restrukturyzacyjne i upadłościowe nie są lepszym rozwiązaniem niż popadnięcie w długi, które mogą się za przedsiębiorcą ciągnąć latami.

Kiedy zacząć rozważać złożenie wniosku?

Wyczucie tego momentu nie jest wcale proste nawet dla prawnika, a co dopiero dla przedsiębiorcy, który zajmuje się zawodowo czymś zupełnie innym. Postępowanie restrukturyzacyjne można wszcząć wobec przedsiębiorcy niewypłacalnego lub zagrożonego niewypłacalnością. Aby wszcząć postępowanie upadłościowe, musimy mieć do czynienia z niewypłacalnością. Czy to oznacza, że w przypadku popadnięcia w stan niewypłacalności można dokonać wyboru? I tak i nie… a w zasadzie niekoniecznie będzie to wybór, którego przedsiębiorca może dokonać autonomicznie. Zacznijmy od ustalenia znaczenia pojęcia „niewypłacalności”. Prawo upadłościowe zawiera definicję legalną stanu niewypłacalności, która mówi, że ze stanem tym mamy do czynienia wtedy, gdy dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. I nie chodzi tu o nieregulowanie należności spornych, bo uważamy je za nienależne, gdyż wtedy niemal każda spółka pozwana o milionowe odszkodowanie za wyimaginowaną szkodę kwalifikowałaby się jako niewypłacalna. Chodzi o zdolność uregulowania bezspornych należności, których termin płatności już upłynął. Prawo upadłościowe wprowadza również domniemanie, że jeśli wymagalne należności przeterminowały się o trzy miesiące, to dłużnik jest niewypłacalny. Domniemanie z kolei to taka figura prawna, która mówi o przyjęciu jakiegoś założenia, które jednak może być obalone. Oznacza to, że dłużnik, który nie reguluje swoich zobowiązań przez pół roku, wcale nie musi być niewypłacalny, z kolei inny, który zalega tylko o tydzień, jest nadal wypłacalny. Stąd trudność w określeniu, czy moment na złożenie stosownego wniosku już nadszedł, czy też nie. Prawo restrukturyzacyjne stosuje oczywiście tę samą definicję.

Zapraszam do dalszej części artykułu!