Budowlanka ponownie znalazła się poniżej neutralnego poziomu koniunktury. Firmy zgłaszają słabszą sprzedaż i ostrożniej podchodzą do zatrudnienia, a produkcja budowlano-montażowa spadła zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym. Deweloperzy mogą więc ograniczać rozpoczynanie nowych projektów.
Budowlanka z przewagą negatywnych ocen
W sierpniu Miesięczny Indeks Koniunktury dla budownictwa wyniósł 98 pkt., o 4,8 pkt. mniej niż w lipcu. Odczyt poniżej 100 pkt. oznacza, że wśród badanych przedsiębiorstw oceny negatywne przeważają nad pozytywnymi.
Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika jednak, że sytuacja nie jest jednoznacznie zła. Wskaźnik dla budownictwa pozostaje wyższy niż przed rokiem. Jednocześnie 16 proc. firm ocenia swoje moce produkcyjne jako zbyt małe wobec liczby zamówień. Jest to najwyższy wynik wśród analizowanych branż i może świadczyć o utrzymującym się popycie na część usług budowlanych.
Pogorszyły się natomiast oceny dotyczące bieżącej sprzedaży i zatrudnienia. Udział przedsiębiorstw zgłaszających spadek wartości sprzedaży zwiększył się o 4 pkt proc., a odsetek firm planujących rekrutacje zmalał o 6 pkt proc.
Dr Anna Szymańska, kierowniczka Zespołu Wsparcia Badań w PIE, oceniła, że „sytuacja na rynku pracy pozostaje stabilna”. W samym budownictwie 12 proc. firm zamierza zwiększyć zatrudnienie w ciągu trzech miesięcy, a 9 proc. przewiduje jego ograniczenie.
Produkcja budowlano-montażowa spadła
Słabsze nastroje znajdują częściowe potwierdzenie w danych o wykonanych pracach. Według informacji Głównego Urzędu Statystycznego produkcja budowlano-montażowa w lipcu, po uwzględnieniu czynników sezonowych, była o 2,2 proc. niższa niż rok wcześniej oraz o 3,8 proc. niższa niż w czerwcu.
Największy spadek odnotowały przedsiębiorstwa wykonujące specjalistyczne roboty budowlane. Ich produkcja zmniejszyła się o 6,4 proc. w ujęciu rocznym i aż o 12,4 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem.
W przypadku firm zajmujących się wznoszeniem budynków spadek wyniósł 1,8 proc. rok do roku i 3,9 proc. miesiąc do miesiąca. Budownictwo infrastrukturalne poradziło sobie lepiej, ale także znalazło się pod kreską. Produkcja w tym segmencie obniżyła się o 0,2 proc. rocznie i 3 proc. miesięcznie.
Koszt robót wzrósł o 6,2 proc.
Firmy muszą jednocześnie mierzyć się ze wzrostem kosztów. W lipcu ceny produkcji budowlano-montażowej były o 6,2 proc. wyższe niż przed rokiem i o 1,1 proc. wyższe niż miesiąc wcześniej, wynika z danych GUS o cenach robót budowlanych.
Najmocniej, o 7,2 proc. w skali roku, podrożały specjalistyczne roboty budowlane. Ceny budowy budynków oraz obiektów inżynierii lądowej i wodnej zwiększyły się po 5,7 proc.
Rosnące koszty mogą być szczególnie problematyczne dla projektów wycenionych wiele miesięcy wcześniej. Jeżeli umowa nie pozwala na odpowiednią waloryzację, wyższe ceny energii, usług i podwykonawców zmniejszają marżę wykonawcy. W skrajnych przypadkach prowadzą do przesuwania inwestycji albo ponownych negocjacji z zamawiającym.
Deweloperzy mogą rozpoczynać mniej inwestycji
Osłabienie produkcji nie oznacza załamania całego sektora. W drugim kwartale wskaźnik rentowności obrotu netto firm budowlanych wyniósł 4,2 proc. i poprawił się zarówno w porównaniu z pierwszym kwartałem, jak i analogicznym okresem poprzedniego roku.
Poprawiły się również oczekiwania dotyczące przyszłych zamówień. Udział przedsiębiorstw przewidujących ich wzrost zwiększył się o 3 pkt proc. w ciągu miesiąca i o 5 pkt proc. w ujęciu rocznym.
Perspektywy zależą jednak od rodzaju działalności. Budownictwo infrastrukturalne może korzystać z inwestycji publicznych, energetycznych, kolejowych i drogowych. Deweloperzy mieszkaniowi są znacznie bardziej uzależnieni od dostępności kredytów, sprzedaży mieszkań oraz kosztów zakupu gruntów i wykonania inwestycji.
Przy dużej liczbie niesprzedanych lokali firmy mogą ostrożniej wprowadzać kolejne projekty. Ograniczenie nowych budów pomogłoby deweloperom kontrolować podaż, ale w dłuższym okresie mogłoby także zmniejszyć wybór mieszkań dostępnych dla kupujących.
